ekhm...

Aż głupio, że tak długo nie pisałam. Odpowiadam na zadane pytania:
- nie znalazłam nowego "księcia", jest ten sam od 14 miesięcy
- na saksofonie nie idzie wcale, bo zakładają mi nowy aparat, jest więc szansa, że ominie mnie operacja z czego się cieszę. Tak czy siak saksofon musiał pójść w odstawkę na najbliższe dwa i pół roku, ustąpił miejsca stałemu i masce...
- moje konto joggerowe pewnie nie będzie długo aktywne, bo właściwie zarzuciłam pisanie. Jestem ostro skupiona na studiowaniu i pracowaniu dlatego też wieczorem często nie mam siły i ani ochoty na dodatkowe "napięcia myślowe"
- z życia jestem bardzo, bardzo zadowolona. Wszystko układa się po mojej myśli. Oby tak dalej :)

@snufkin: dziękuję za życzenia, można bezsprzecznie uznać, że byłeś pierwszy :*

Dużo, dużo...

Nie mam czasu żeby napisać COKOLWIEK. Zabiegana majenka. Języki, prace, saksofon, niedługo może też AIESEC. Czasu na prawdziwe życie prawie wcale, wyśpię się po śmierci. Ale czuję się świetnie, sprawdzam się w tym co robię, jestem szczęśliwa i takie tam. Niedługo kolejny koncert, już się szykujemy, aranże powstają... jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Na pewno. Szykowanie do Wrocławia na razie stanęło w miejscu, Woś kulturalnie czeka na swoją kolej, ale teraz ważniejsza jest Szacka i kolego Sztompka. Może potem znajdzie się wiecej okazji do studiowania dodatkowych przedmiotów. Najbardziej to chyba chciałabym już być na emeryturze. Szkoda tylko, że jak ona nadchodzi to jesteśmy już starzy i schorowani przez co praktycznie nie mamy szans nacieszyć się możliwością robienia tego na co mamy ochotę... Blah ;/

Studia

Dostałam plan na najbliższy semestr. Nie mogę niestety powiedzieć bym była zadowolona. Dwa przykłady:
- zajęcia w niedzielę od 8 (przez co muszę przyjechać już w sobotę)
- zajęcia w piątek i niedzielę (dzięki czemu w sobotę zakiszę się w schronisku)
Ciański zol... Plan jeszcze ma się zmienić, ale gorąco wierzę, że nie na gorsze. Przedmiotów mam sześć i nie mam pojęcia ile z nich znajdzie się na egzaminie. Poza wstępem do psychologii i socjologii pojawiły się elementy filozofii, j.angielski, demografia społeczna i (o zgrozo!) technologia informacyjna. Odkąd pamiętam NIGDY nie lubiłam tych zajęć... W gimnazjum umiałam więcej od nauczyciela, w liceum nauczyciel umiał tylko zlecać zadania, z którymi sam miał de facto niejaki problem... aż się boję co będzie teraz. Wszechobecne komputery mnie dobijają. Jestem w sumie kaleką pod tym kątem... gdyby nie to, że zdażyło mi się mieć za "męża" informatyka to nie wiedziałabym ani o istnieniu Linuxa ani jogerra. Ale cóż, mąż mnie zostawił, nie mam się dla kogo starać, więc wróciłam do Windowsa i gg. Zarzekałam się, że nigdy tego nie zrobię. Niestety człowiek ma w sobie bardzo mało pokładów samomotywacji :P

EMO?

Postanowiłam zagłębić się w problem subkultury "emo". Ekhm, to znaczy zrozumieć dogłębnie o co chodzi. Obejrzałam parę filmów na youtube, przejrzałam notatki na wikipedii, pogadałam z ludźmi, a na końcu znalazłam wpis do bloga (http://papajkal.jogger.pl/2007/03/10/od-zera-do-bohatera-czyli-jak-
zostac-emo/). 627 komentarzy. Hmm... Czy jak teraz napiszę, że jestem emo to też tyle dostanę?! Może warto się trochę skomercjalizować? :>

...

Po powrocie czeka mnie niesamowicie dużo pracy. Szczególnie tej administracyjnej. Powinnam się tym zająć jak najszybciej i jak najdokładniej, ale ciągle brakuje czasu. Czas, czas, czas! Jak będę bardziej zapracowana to na pewno znajdę go więcej. Człowiek się wtedy nie obija tak jak teraz. I wszystko zawsze jest zrobione na określoną godzinę, bo ma się świadomość, że nie mamy możliwości wykorzystania choćby najmniejszego poślizgu. o!

Właśnie nocuje u siebie kolegę z Kalisza. Bardzo przyjemny typ. Taki... morświnowy ;) Cholera powiedziała mi, że wstaje wcześniej, więc o 8 byłam już na nogach. A to dalej śpi! Zjeść śniadania nie mogę, bo głupio potem patrzeć jak on je (nie, nie jestem w stanie zjeść dodatkowego), ubrać się nie mogę, bo bielizna leży w szafie w moim pokoju (gdze tez ów gość zacny właśnie śpi), pograć na saksie nie mogę, bo to i za wcześnie i wszyscy śpią, a i książki co do jednej są u mnie w pokoju! AAAAA! Uwielbiam gości. Super dezorganizacja dnia :D

Zabawa :D

Dostałam zaproszenie do wzięcia udziału w zabawie od snufkina (www.snufkin.jogger.pl), więc wypełniam swoją powinność:

* ulubione utwory muzyczne:
- Alicia Keys "Butterflyz"
- Anna Maria Jopek "Tao"
- William Byrd "Laudibus in sanctis"
- Raz Dwa Trzy "Wchodzi"
- Raz Dwa Trzy "Małe gnojki - nie pal"

* najlepsze filmy:
- Hooligans
- American History X
- The Green Mile
- Prison Break
- Wywiad z wampirem

* najpiękniejsze postacie zza szklanego ekranu,
- Charlie Hunnam
- Wentworth Miller

* wymarzone samochody:
- Peugeot 206 wystarczy

* rzeczy związane ze swoimi zainteresowaniami:
- saksofon
- masa książek
- mp3 player
- "Polityka"
- wszelkie wydania wiadomości w TV


Wstyd się pewnie przyznać, ale nie mam kogo zaprosić do zabawy z racji tego, że nie utrzymuję większych kontaktów w internecie. Dlatego też nie zaproszę :)

Powrót Jedi

Wróciłam. Trzy tygodnie bezapelacyjnego leniuchowania... Mrr... aż się ciepło na sercu robi :)
Od poniedziałku znowu wracam do pracy i typowej szarej egzystencji. Przynajmniej mam na to siłę. Jak tylko uzyskam od Dzieciaka zdjęcia, na pewno się tu pojawią. Jest ich sporo.

W Bieszczadach dużo chodziliśmy tym razem. Zrobilismy sobie dwie porządne wycieczki, każda po około 25 km dzięki czemu podłapałam 62 punkty do GOTu. Wracałam wyczerpana, ale było warto. WIdoki prześliczne. Bardzo żauję, że wcześniej nie odkryłam czaru górskich wędrówek. Na pewno przeszłabym już wiele tras.
Ołomuniec przepiękny. Dzisiaj wróciłam z powtórnego wypadu. Zwiedziliśmy parę niezłych kościołów, wszystkie w stylu barokowym. Poznałam paru fajnych ludzi. Opłacało się. Ogólnie nie mogę powiedzieć żeby ten czas był zmarnowany :D

Wakacje

Zluzowałam trochę. Od tygodnia się wakacjuję. Mam urlop do końca sierpnia i staram się maksymalnie go wykorzystać... Wczoraj wróciłam z Głogówka. Małe miasteczko za Opolem, fajna sprawa. Pojechaliśmy sobie nawet na dwa dni do Ołomuńca w Czechach. Nocleg nie był drogi, a mieszkaliśmy jakieś 3-4 minuty od starego miasta, które swoją drogą jest przepiękne. Fajna wyprawa. Jutro jedziemy na tydzień do Szczyrku, co jest stałym miejscem programu wypoczynkowego. Po tygodniu tam, wracamy do Głogówka, ale w większej ekipie (te dwa tygodnie spędzamy tylko we dwójkę). Pojedziemy sobie znowu do Ołomuńca. Już nie mogę się doczekać! :D

Studia

Poznali się - chcą mnie w Katowicach :)

Wernisaż "Piątek Trzynastego"

Kolejny koncert. Tym razem graliśmy na wernisażu naszej szkoły. Ciekawe przeżycie. Jeszcze mi się nie zdarzyło, by nikt mnie nie słuchał - to był mój pierwszy raz :) Atmosfera na wernisażach ma to do siebie, że ludzie się spotykają, dużo rozmawiają. W sumie jest to przyjemne. Gdy śpiewał drugi zespół... nie robiłam nic innego tylko gadałam. Gdyby nie to, że gral tam mój Dzieciak to pewnie bym nawet nie zauważyła, że skończyli :P
A jak poszło? Nieźle. Mamy dzięki występowi materiał na demko, dzięki czemu łatwiej będzie się rozmawiać z klubami. Trzeba to jednak trochę obrobić. Śmiechy, przeszkody trzeba wyciąć. A przede wszystkim wybrać tylko te najlepsze utwory. Saksofonista się spisał nie mam nic do zarzucenia. Jest ok. Nie mogę się doczekać następnego koncertu - 18 sierpnia, o ile wcześniej się coś nie znajdzie.

:D

Studia

No cóż, nie mam się czym chwalić. We Wrocławiu mnie nie chcą.

Matura 2007...

Albo jestem za ambitna, albo te wyniki są naprawdę kiepskie...
Pisemna:
polski: 64%
angielski: 85%
wos: 56%
historia muzyki: 54%
ustna:
polski: 100%
angielski: 95%

Najbardziej chyba jestem zła na wos. TO był jedyny przedmiot, na który sumiennie i regularnie się uczyłam. Do podręcznika od historii muzyki nie zajrzałam ani razu, a zdałam niewiele lepiej. To sprawia, że wcale mi się nie chce poszerzać wiedzy... Żałuję, że ustnych nie biorą pod uwagę... :(

Koncert

Graliśmy dzisiaj w Blachowni w ramach Jurajskiego Natarcia. Mała imprezka, chociaż pewnie później będzie sporo osób. Gra Nefre a zaraz po nich Cała Góra Barwinków. Nie zostałam na koncercie. Nie chciało mi się. Ostro ćwiczę na saksie, a poza tym obiecałam psu spacer (nie śmiejcie się ze mnie!:) Sam koncert? Cienko. Problemy z nagłośnieniem niesamowite. Był wiatr, a co za tym idzie, przepotworne sprzężenia. Akustyk to jakiś typowy amator ze świetnym sprzętem. Jak to podsumował Robert, gitarzysta: gitarę za 8 czy 10 tysięcy też można sobie kupić, tylko że potem wystawia się je na Allegro za bezcen, bo się nie umie grać... I bywa tak niestety. Ważniak nad ważniakami, ale nagłośnić nie potrafi. To przykre. Opieprzyli nas od góry do dołu, więc jestem zła. Bardzo fajnie za to zachował się Dziki, bo przyjął nas miło, pogadał, załatwił parę rzeczy, chętnie pomógł. Spoko (buziacki, buziacki krejzole!! :P). Myślę, że znacznie lepiej by nam poszło gdyby nie te sprzężenia. Bo jak tu zaśpiewać piosenkę akompaniowaną w dużej mierze przez bas jeśli się go nie słyszy? No cóż, dość narzekania. W poniedziałek nowy saksofon - jestem zachwycona! To będzie już mój własny :D

Zmiana osprzętowania

Linuks poszedł w odstawkę. Mama dała mi laptopa pod warunkiem, że zostawię Windowsa. Zgodziłam się tylko dlatego, że potrzebowała komputera (grzeczna majenka :>)... Wczoraj było najgorzej - zupełnie nie jestem przyzwyczajona do tego systemu, już nawet pomijając to, że jestem do niego uprzedzona. Nie umiem sobie poradzić z AQQ, mam gg. I jakoś tak w ogóle. Radzę sobie. Chyba. Ale nie lubię. Szczególnie, że wszystko otwiera mi się jakieś 6 minut, bo mam dużo niepotrzebnych ikonek na pasku startowym. Zdecydowanie wolałam stary komputer. Jedyny plus to to, że możemy teraz pomyśleć o przeniesieniu się do pokoju - trzeba jedynie przedłużyć kable od neo :D Jak to zrobimy to myślę, żę jest szansa nie narzekac ... :>

W sobotę czeka mnie kolejny koncert, a ogólnie w ciągu wakacji jeszcze przynajmniej trzy. Może więcej. Jestem bardzo zadowolona z tego powodu - nareszcie robię to co lubię. Szczególnie raduje mnie myśl, że za jakieś pół roku dojdzie nam do zespołu jeszcze saksofon. Super. Na koniec się chwalę - kupuję nowy już w orzyszłym tygodniu! Nowy to może taka trochę metafora, bo nowy będzie dla mnie, a nie w ogóle, ale to i tak jest już coś. Strasznie się cieszę. To jest instrument, na którym granie sprawia mi wiele radości. Może być już tylko lepiej.

Niedługo wrzucę jakieś zdjęcia z Nocy Kulturalnej :D

4. Noc Kulturalna

Było Bardzo pozytywnie. Zkoncertu jestem zadowolona. Graliy łącznie jakieś dwie godziny. Jestem bardzo zadowolona z mojej części, większość piosenek zaśpiewałam tak, jak bym sobie tego życzyła. Dostaliśmy nawet propozycję grania od Dzikiego (Nefre). Bardzo to miłe. Niedługo kolejne koncerty, już teraz szykują się przynajmniej dwa. Się zobaczy.

:)

Pies ma się już całkiem nieźle. Rana powoli się goi. Na szczęście obyło się bez poważnych obrażeń. Byłyśmy dzisiaj nawet na szczepieniacfh - teraz jest to pies nie tylko ładny ale i bezpieczny ;)
Powoli przygotowuję się do koncertu. Ten jest już poważniejszy - na Nocy Kulturalnej zawsze jest mnóstwo ludzi, a to oznacza większą odpowiedzialność niż jak na zwykłym szkolnym koncercie. Z racji tego od kilku godzin slęczę we Wręczycy. Nauka utworów to ciężka sprawa. Szczególnie gdy nie ma się potrzebnej wiedzy muzycznej. Z każdym dniem widzę, że by mi się przydała. Dużą nadzieję pokładam w nauce gry na saksofonie, przy tym mam szansę nauczyć się podstaw. Jest super.
Acha, ostatnie dwa dni spędziłam nad serią Prison Break - nic więcej nie robię, gdy jestem w domu(a może to dlatego mam taki problem z utworami??:>)...

Wypadek

Same nieszczęścia ostatnio. Byłam z moją wariatką na spacerze. Zaatakował ją jakiś pies. Ma szramy na pysku, o mało nie odgryzł jej nosa. Było mnóstwo krwi i pisku... Przerażające... Na szczęście dwa domy dalej jacyś państwo rozmawiali ze znajomymi, pomogli mi bardzo. Jestem mega beznadziejna. Nawet psem się nie potrafię zaopiekować. W mordę! Jest z nami zaledwie dwa tygodnie, a już nie ma nosa! Kurwa!

:)

16 czerwca w Częstochowie odbywa się Noc Kulturalna. Zapraszam serdecznie. O 22 w Cafe Belg śpiewam ja! ;)

Rekrutacja

TO jest dopiero jazda! Z czterech uniwersytetów udało mi się zarejestrować jedynie na Śląski:
- na stronie UJ nie podoba im się moja przeglądarka, więc muszę jechać do mamy
- UWroc. i AJD zaczynają rejestrację dopiero w czerwcu i to w połowie!
Masakra z kremem...

Acha, pies ma się dobrze. Już nie wymiotuje (pisałam o tym?), bo dostała leki na robale. Wczoraj nawet udało mi się ją wykąpać. Była bardzo grzeczna, ale jak ją puściłam wytarzała się natychmiast w piachu i sprawę trzeba było powtórzyć. Zabawa przednia :)

:)

Mam już całkowite luzy. Wszystkie matury za sobą, teraz tylko kwestia wyczekania na wyniki pisemnych. Muszę się zacząć mocno przygotowywać do koncertu - jest już 16 czerwca... nie mogę się doczekać! Na razie mamy tylko utwory z koncertu walentynkowego, ale do tego teraz będziemy dokładać nowości. Powinno pójść fajnie. Miejsce dobrze znam, więc się tak bardzo nie denerwuję. Wierzę, że będzie okek :)