Dużo, dużo...
Nie mam czasu żeby napisać COKOLWIEK. Zabiegana majenka. Języki, prace, saksofon, niedługo może też AIESEC. Czasu na prawdziwe życie prawie wcale, wyśpię się po śmierci. Ale czuję się świetnie, sprawdzam się w tym co robię, jestem szczęśliwa i takie tam. Niedługo kolejny koncert, już się szykujemy, aranże powstają... jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Na pewno. Szykowanie do Wrocławia na razie stanęło w miejscu, Woś kulturalnie czeka na swoją kolej, ale teraz ważniejsza jest Szacka i kolego Sztompka. Może potem znajdzie się wiecej okazji do studiowania dodatkowych przedmiotów. Najbardziej to chyba chciałabym już być na emeryturze. Szkoda tylko, że jak ona nadchodzi to jesteśmy już starzy i schorowani przez co praktycznie nie mamy szans nacieszyć się możliwością robienia tego na co mamy ochotę... Blah ;/
