Powrót Jedi
Wróciłam. Trzy tygodnie bezapelacyjnego leniuchowania... Mrr... aż się ciepło na sercu robi :)
Od poniedziałku znowu wracam do pracy i typowej szarej egzystencji. Przynajmniej mam na to siłę. Jak tylko uzyskam od Dzieciaka zdjęcia, na pewno się tu pojawią. Jest ich sporo.
W Bieszczadach dużo chodziliśmy tym razem. Zrobilismy sobie dwie porządne wycieczki, każda po około 25 km dzięki czemu podłapałam 62 punkty do GOTu. Wracałam wyczerpana, ale było warto. WIdoki prześliczne. Bardzo żauję, że wcześniej nie odkryłam czaru górskich wędrówek. Na pewno przeszłabym już wiele tras.
Ołomuniec przepiękny. Dzisiaj wróciłam z powtórnego wypadu. Zwiedziliśmy parę niezłych kościołów, wszystkie w stylu barokowym. Poznałam paru fajnych ludzi. Opłacało się. Ogólnie nie mogę powiedzieć żeby ten czas był zmarnowany :D
