Zmiana osprzętowania
Linuks poszedł w odstawkę. Mama dała mi laptopa pod warunkiem, że zostawię Windowsa. Zgodziłam się tylko dlatego, że potrzebowała komputera (grzeczna majenka :>)... Wczoraj było najgorzej - zupełnie nie jestem przyzwyczajona do tego systemu, już nawet pomijając to, że jestem do niego uprzedzona. Nie umiem sobie poradzić z AQQ, mam gg. I jakoś tak w ogóle. Radzę sobie. Chyba. Ale nie lubię. Szczególnie, że wszystko otwiera mi się jakieś 6 minut, bo mam dużo niepotrzebnych ikonek na pasku startowym. Zdecydowanie wolałam stary komputer. Jedyny plus to to, że możemy teraz pomyśleć o przeniesieniu się do pokoju - trzeba jedynie przedłużyć kable od neo :D Jak to zrobimy to myślę, żę jest szansa nie narzekac ... :>
W sobotę czeka mnie kolejny koncert, a ogólnie w ciągu wakacji jeszcze przynajmniej trzy. Może więcej. Jestem bardzo zadowolona z tego powodu - nareszcie robię to co lubię. Szczególnie raduje mnie myśl, że za jakieś pół roku dojdzie nam do zespołu jeszcze saksofon. Super. Na koniec się chwalę - kupuję nowy już w orzyszłym tygodniu! Nowy to może taka trochę metafora, bo nowy będzie dla mnie, a nie w ogóle, ale to i tak jest już coś. Strasznie się cieszę. To jest instrument, na którym granie sprawia mi wiele radości. Może być już tylko lepiej.
Niedługo wrzucę jakieś zdjęcia z Nocy Kulturalnej :D
