Piesek i placki z twarożkiem...

Cóż... zostałam tymczasową właścicielką prześlicznego jamniczka. So sweet ^^
Przybłąkał się do nas i jako, że w najbliższym otoczeniu nie mogłam znaleźć jego właściciela (nikt się nie chciał do biedaka przyznać) został u mnie. Wymościłam mu karton szmatkami jak umiałam najlepiej i jutro będziemy się poważnie zastanawiać co dalej. Na pewno wywiesimy ogłoszenia, ale czy to coś pomoże? Zobaczymy. W sumie... zawsze chciałam mieć psa... :)
Jeśli natomiast chodzi o tytułowe placki - mama zrobiła pyszne cosie na wzór pancakes z twarożkiem. Super! A jaka zabawa przy pieczeniu! Szybko zapomniałam o wczorajszej przygodzie i zdobyłam supremację nad pieczeniem :P
Acha, co do ręki. Jest znacznie lepiej: pozostało mi znamię, ale myślę, że jest tymczasowe. Mogę już ruszać chwytać przedmioty. Tylko boli jeszcze przy dotyku, gdy smaruje kremem żeby byłą nawilżona. Paskudne miejsce - akurat zgięcie pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Reszta szybko się zagoiła. Dobre i to. Dałam sobie spokój chwilkę z saksofonem, grałam niewiele, bo bolało ale myślę, że już jutro wrócę do wzmożonych wysiłków. Nauczyłam się już grać "Janosika" :D

@ Dzieciak: :*

KOMENTARZE:

Dzieciak | 12 maja 2007, 21:19:24

:*

DODAJ KOMENTARZ: