Skarżę się!
Byłam wczoraj na rezonansie magnetycznym. Dzisiaj idę na kolejny, bo nie mogą mi zrobić dwóch kolan na raz... PIeprzenie. Buczy to przeokrutnie. Wczoraj wyszłam z bólem głowy i sporym helikopterem. Masakryczne przeżycie, naprawdę. Odebrałam wyniki badań krwi - wszystko jest w normie. Dzisiaj są wyniki wymazu z gardła i tu może być odpowiedź na moją chorobę. Jeśli nie, to czeka mnie spirometria. Internista polecił badanie alergiczne z krwi - nierefundowane, 250 zł. Chyba wolę cherlać!!
Jutro zaliczam też parę przedmiotów: polski, wos, historia, francuski... Piszę wypracowania, pytania, wszystko co zaległe. Idzie nieźle. Spokojnie sobie poradzę. Poza tym, do szkoły chodzi się trzy lata. Jakąś opinię wśród nauczycieli zebrałam, myślę, że żaden mnie nie zasadzi.
Powoli wraca mi też dobry humor. Trochę to trwało, ale jestem już zmęczona nieustannymi badaniami i masą leków. Za miesiąc będę już wolna i szczęśliwa jechać do Karkoszczonki. Tym razem sama. Dopiero 4 dni później dojedzie do mnie Andrzej. Chwilka samotności chyba mocno mi się przyda. Pochodzę po górach... super! No i koncert... zaraz po maturach zaczynam pracę żeby wypadł jak najlepiej. Szykuje się trochę dobrej muzyki - mam taką nadzieję. A do tego w piątek jest w filharmonii "Błękitna Rapsodia" Gershwina! Już nie mogę się doczekać... Ech,,, jazz :D

Oooo, uczysz się francuskiego :P
Jak Ci idzie?