Studia
Powoli i spokojnie przejrzałam kierunki, które ewentualnie mogłyby mnie zainteresować. Na pierwszym miejscu stanęła socjologia reklamy, potem politologia. Z neurokognitywistyki zrezygnowałam z racji ogromnego wkładu finansowego jaki by mnie czekał (szczególnie, że nie ma przewidzianych studiów zaocznych). Wszytsko powoli się rozstrzyga. Teraz chyba najwięcej stresu napędza mi zbliżająca się matura z historii muzyki, którą nawet nie zaczęłam się interesować. W sumie... jakoś tak mi chodzi po głowie, że wcale nie muszę się stawiać. I tak jej nie zdam :P A tak na serio: skoro nie będę jednak kandydować na wokalistykę nie mam potrzeby zdawania tego przedmiotu. Szkoda, że przyszło to do mnie tak późno. Jeszcze w grudniu miałam szansę coś zmienić. Tylko, że wtedy nie byłam chora! Przechodząc do meritum - odzyskałam równowagę psychiczną po "nocy sprawdzającej" i powoli decyduję się już na określony kierunek działania. Znowu wracają dobre myśli. Jestem pewna, że w ostatecznym rozrachunku wszystko ułoży się bardzo dla mnie korzystanie!
