Hmm...
A może będę studiowała dzienniikarstwo polityczne? Albo socjologię reklamy? Chciałabym mieć już to wszystko za sobą, żeby zająć się nauką, a nie jakimiś dziwnymi papierkami. Jestem tym zmęczona. Klasa maturalna jest chyba najgorszą, jaką do tej pory przeżyłam. I wcale nie dlatego, że boję sie niezdanej matury, albo braku miejsca na studiach. Ja tak naprawdę nie wiem co chcę w życiu robić. Kim zostać. Jak zarabiać na siebie. Co osiągnąć. Ja chyba nawet tak do końca sama nie wiem co lubię. Dziennikarstwo, wokalistyka, psychologia, prawo, socjologia, politologia... I ciągle przychodzą do głowy nowe pomysły! Dzisiaj jest zły dzień. Pewnie mam jakieś przesilenie. Na zastrzykach pechowo wkłuli mi się w nerw (wtedy boli jak cholera), a po rehabilitacji ledwo chodziłam. Trzecią noc śpię kiepsko. Jutro mam dwie wizyty u lekarza. U mnie nawet na wiosnę jest miejsce narzekanie. Psikus-nieszczęśniczek. Brakuje mi gór - chciałabym pojechać sobie chociaż na weekend. Nawet sama. Zrelaksować się trochę. Może pomimo braku chrzęści wspiąć się jednak na Klimczok - nawet za cenę bólu. Żeby poczuć, że żyje i że to życie jest bardzo fajne. Tak jak wiedziałam to dwa, trzy dni temu. Ot, chwilowe załamanie.

"Klasa maturalna jest chyba najgorszą, jaką do tej pory przeżyłam. I wcale nie dlatego, że boję sie niezdanej matury, albo braku miejsca na studiach. Ja tak naprawdę nie wiem co chcę w życiu robić. Kim zostać. Jak zarabiać na siebie. Co osiągnąć. Ja chyba nawet tak do końca sama nie wiem co lubię." oj tu się zgadzam. Sam jeszcze tego wszystkiego nie wiem, mimo, że na studiach teoretycznie już jestem...