Choroba

Jest jak rzep u psiego ogona. Jak się już ją złapie to trzeba się namęczyć żeby się pozbyć. Sprawdzałam kiedy ostatni raz byłam w szkole: 28 lutego. Ot, przedłużone wakacje. Do tej pory nie wiem co mi jest. Wczoraj dostałam zastrzyki. Zaczęłam chodzić też na rehabilitację (w sprawie kolan i zanikniętej chrzęści). Jest fajnie. Jutro idę do szkoły i w sumie boję się jak cholera. Jak się do mnie dorwą to nie zostawią suchej nitki. Ostatni semestr trwa od lutego do kwietnia, czyli nie było mnie 1/3 semestru w szkole. fakt, w ciągu tego czasu zrobiłam więcej niż oni, ale... hm... chyba mi tego nie uwzględnią.

Zastanawiam się, czy nie iść na studia zaoczne. Jeden z kolejnych pomysłów na poradzenie sobie z zyciem. Mogłabym iść na wymarzoną SWPS. I pomóc mamie. Zero wyrzutów sumienia. Przecież ja sobie nie daruję tego, że zostawię ją tu samą! Nie darowałabym. Tak mi się wydaje. Poza tym, nie oszukujmy się - jestem przerażona faktem, że miałabym zamieszkać w obcym mieście. Sama. I sama sobie radzić. SAMA. Nie, chyba nie chcę. Podobają mi się studia zaoczne. Czy to jest pójście na łatwiznę?

KOMENTARZE:

snufkin | 27 marca 2007, 18:26:56

Nie. Nie jest pójściem na łatwiznę. Każda droga jest słuszna, trzeba wybrać tą bardziej słuszną... a to nie jest takie łatwe.

DODAJ KOMENTARZ: