Operacja?
W poniedziałek jadę do ortodonty. Mamy już pewną taktykę walki bólem jaki mnie ogrania. Aparat noszę już prawie stale... Ostatnio, w ramach rehebilitacji zaczęłam nawet naświetlania Bioptronem, bo podobno pomaga. Nie wiem, nie zauważyłam różnicy. Czuję ją natomiast po odstawieniu leków. Mówiąc jaśniej: podczas ostatniej wizyty pani doktor zaproponowała żebym podczas wiekszych migren stosowała sobie Relanium na rozluźnienie mięśni. Połóweczkę, delikatnie, żeby się nie skołować a trochę sobie ulżyć. Mój lekarz "doradczy" odmówił wypisania recepty i zaproponował delikatniejszy lek o podobnym działaniu na mięśnie. Przyjęłam i taką opcję. Codziennie wieczorem jedna tabletka, aparat w ustach i heyah. Mały problem: cztery dni temu skończyło mi się opakowanie. Ledwo ruszałam ustami. Wczoraj, podczas wizyty u mojego nowego lekarza "doradczego" (pediatra poszedł w odstawkę:) dowiedziałam się, że jest to lek całkiem sprawnie uzależniający. Dostałam wprawdzie receptę, ale nie pozwolił mi go brać codziennie. No tak, tylko że wczoraj wzięłam jedną tabletkę, a teraz, pisząc notatkę myślę nieustannie o tym, że chętnie bym sobie wzięła następną, bo mnie stawy nap***! Codzienne zmaganie. W takich chwilach z utęsknieniem czekam na operację. Na to żeby się zdecydować i w końcu ja przeprowadzić. Jestem pewna, że by mi pomogła! Jasne, trzeba się przecierpieć, ale ja już naprawdę tracę cierpliwość. Staję sie coraz odporniejsza na leki (pomimo, że ograniczam je jak mogę). Nawet mama to widzi, chociaż przy okazji narzeka, że czekam do ostatniej chwli, gdy już nie mogę wytrzymać, zanim sięgnę po pudełko. Nie wiem kiedy sprawa się wyjaśni i czy kiedykolwiek się to uda. Czuję tylko, że z czasem ból staje się coraz silniejszy...
