i znowu szkoła...
Wakacje, jak to wakacje, minęły w zastraszającym tempie (tępie? - cholera, już 18,5 lat/roku nie wiem jak się to pisze ;/)... Wyjazd był niezwykle udany, Zwiedziliśmy Gdańsk i Gdynię. Nie byliśmy ani na Helu ani w Sopocie, bo uznaliśmy, że za daleko.... i za dużo chodzenia :) Wracaliśmy pragnąc się uchronić przed kibolami, a trafiliśmy na 150 nawalonych żołnierzy po przysiędze... 3 godziny trzymałam siku bojąc się wyjść z przedziału. Nadchodzi wiekopomna chwila: przyznaję się, lc miał rację, trzeba było jechać w piątek... (pierwszy i ostatni raz macie szansę ujrzeć m* przyznającą rację lc :>) Szkoła zaczęła się magicznie, czyli przemową nowego dyrektora. Jest jeszcze niższy niż poprzedni(przynajmniej z daleka), ma mniej włosów, choć dłuższe i do tego chude nogi. Nie powiem, podniecające rozwiązanie architektoniczne. Mam wrażenie, że szykuje mi się edukacja wszechpolska... obym się myliła - bardzo chętnie przyznam się do błędu!

Dobrze napisałaś „tempie”. Tak odnośnie edukacji wszechpolskiej: http://paski.org/pasek-20.html